wtorek, 20 maja 2014

BIG CYC - Gender song- Too many dicks on the dance floor


Premiera najnowszego obrazoburczego teledysku Big Cyca, którego nie puszczą żadne stacje z uwagi na realizm i odrobinę wulgaryzmu.





„Życie to nie teatr…” pisał w słynnym wierszu Edward Stachura, życie nie, ale estrada i polityka to spektakle, w których wszystko jest grą. Nowa piosenka i teledysk Big Cyc pod znamiennym tytułem „Gender Song” wpisuje się w ogólnonarodową dyskusję obyczajową niczym broda Conchity Wurst w historię pop kultury. Ta piosenka tylko z początku wydaje się być fotografią z klubu, w którym jest za dużo facetów…co się dzieje dalej… sami zobaczcie!
Dość już mamy polityków, którzy wymądrzają się na temat moralności innych, a sami kłamiąc i oszukując nie trzymają nawet podstawowych standardów. „Gender song” to nasz protest przeciwko hipokryzji polityków, którzy co innego mówią, a co innego czynią. Legenda Ameryki – Edgar Hoover szef biura śledczego FBI tropił komunistów, gangsterów i zwalczał gejów, tymczasem sam był gejem i miał konszachty z gangsterami. Także i u nas w Polsce nie brakuje podobnych polityków, którzy głośno krzyczą o zasadach moralnych i o zwalczaniu „gender” nie do końca nawet rozumiejąc, co to słowo tak naprawdę znaczy.
„Gender song” to nasza prowokacja przed wyborami do Europarlamentu. W teledysku zobaczycie znane twarze polityków. Wszyscy zasłużyli sobie na umieszczenie w tym clipie.
„Gender song” Big Cyca to rodzaj Muzycznej Obrony Koniecznej przed głupotą, kłamstwem i obłudą klasy politycznej.
„Gender song” to wreszcie niezwykle taneczny kawałek przy którym można bawić się w dyskotece, na grillu czy na plaży! 
Piosenka dedykowana jest piosenkarce Conchicie Wurst zwyciężczyni Eurowizji 2014, której broda zelektryzowała wszystkich czerstwych polityków od faszysty Władimira Żyrinowskiego w Rosji, po prawicowego karierowicza Adama Hofmana w Polsce, czy księdza Dariusza Oko, który etatowo straszy Polaków „gender”. Czy ci panowie wiedzą, że w starożytnej Grecji faceci grywali role kobiece w teatrze? Facet z brodą w damskiej masce i ciuchach to już było na scenie dwa tysiące lat temu!!!
Scena muzyki rozrywkowej jest iluzją! To jest rodzaj teatru. Sto lat temu w kabaretach rewiowych tancerki wkładały sobie pawie pióra w tyłek. Chodziło o zwrócenie uwagi widza. Dziś pawie pióra nie robią już wrażenia i nic dziwnego. Teraz facet przebrany za kobietę nie goli sobie brody. Robić z tego aferę polityczną może tylko głupek!
„Gender song” uwolni was na wesoło od ciężkiej i dusznej atmosfery obyczajowej rozpylanej wokół przez mandarynów zdechłej sprawy!
BIG CYC

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.